Anna patrzyła na brata z niedowierzaniem.
— Jak to oddajesz mieszkanie?
— Normalnie. Umowa była związana z moją pracą.
— Ale przecież jesteś tam zatrudniony.
— Jeszcze trzy tygodnie.
Robert odezwał się ostrożnie:
— Zmieniasz pracę?
— Firma przenosi mnie do oddziału w innym mieście.
— I lokal musisz zwrócić?
— Tak.
Anna usiadła ciężko na krześle.
— A Ola?
Paweł uniósł brwi.
— Co Ola?
— Przecież ona zaczyna studia.
— Wiem.
— I gdzie ma mieszkać?
— Nie wiem. To musicie ustalić wy.
Siostra spojrzała na niego z wyrzutem.
— Naprawdę tak po prostu nas zostawisz z problemem?
Paweł zaśmiał się krótko.
— Z jakim problemem?
— Mieszkania dla twojej siostrzenicy!
— To nie jest mój problem do rozwiązania.
Anna poczerwieniała.
— Jesteś jej wujkiem.
— Tak.
— I nic dla niej nie zrobisz?
— Mogę pomóc szukać akademika albo pokoju. Mogę pojechać obejrzeć mieszkanie. Ale nie mogę oddać czegoś, co nie należy do mnie.
Robert skinął głową.
— To akurat logiczne.
Anna odwróciła się do męża.
— Teraz też jesteś po jego stronie?
— Nie ma stron. Jeśli firma odbiera lokal, to co Paweł ma zrobić?
— Mógł wcześniej powiedzieć.
Paweł spojrzał na siostrę.
— A ty mogłaś wcześniej zapytać.
Zapadła cisza.
Anna skrzyżowała ręce.
— Myślałam, że skoro jesteś tu sam, to nie będzie problemu.
— Właśnie. Myślałaś.
— Ola bardzo liczyła na to mieszkanie.
Paweł zmarszczył brwi.
— Powiedziałaś jej?
Anna spuściła wzrok.
— Wspomniałam.
— Co dokładnie?
— Że prawdopodobnie będzie mogła tu zamieszkać.
— Bez rozmowy ze mną?
— Byłam pewna, że się zgodzisz.
Paweł odsunął krzesło.
— Czyli już drugi raz zaplanowałaś cudzą decyzję.
Anna westchnęła.
— Nie robiłam tego ze złej woli.
— Wiem.
— Chciałam jej pomóc.
— Też wiem.
— To dlaczego robisz ze mnie potwora?
Paweł pokręcił głową.
— Nie robię. Po prostu chcę, żebyś zobaczyła różnicę między pomocą a rozporządzaniem czymś, czego nie masz.
Robert odezwał się ciszej:
— Chyba trochę za szybko założyliśmy, że to mieszkanie jest dostępne.
Anna nic nie odpowiedziała.
Paweł wstał.
— Mam jeszcze trzy tygodnie. Jeśli chcecie, możemy jutro przejrzeć oferty dla Oli.
Siostra spojrzała na niego.
— Naprawdę pomożesz?
— Tak. Ale inaczej, niż sobie zaplanowałaś.
Następnego dnia spotkali się ponownie.
Tym razem nie rozmawiali o jego pokoju.
Rozmawiali o cenach wynajmu, akademikach i dojazdach.
Po kilku dniach znaleźli Oli pokój w mieszkaniu z dwiema innymi studentkami.
Nie był tak wygodny jak lokal Pawła.
Ale był legalny, realny i nie zależał od pracy jej wujka.
Kiedy Ola dowiedziała się całej historii, zadzwoniła do Pawła.
— Wujku, przepraszam. Mama powiedziała mi, że wszystko było już dogadane.
— Nie masz za co przepraszać.
— Trochę się zdziwiłam, kiedy wyszło, że nawet nie wiedziałeś.
Paweł się uśmiechnął.
— Ja też.
— Ale dziękuję, że pomogłeś znaleźć pokój.
— To mogłem obiecać.
Kilka tygodni później Paweł oddał klucze pracodawcy i przeprowadził się do nowego miasta.
Anna pomogła mu przy ostatnich porządkach.
W pustym salonie powiedziała:
— Wiesz, chyba naprawdę zaczęłam traktować to mieszkanie jak twoje.
— Ja też się do niego przyzwyczaiłem.
— Ale to nie znaczyło, że mogłam rozdzielać pokoje.
— Dokładnie.
Anna uśmiechnęła się krzywo.
— Następnym razem zapytam.
Paweł odpowiedział:
— I to już będzie ogromna różnica.
Bo nawet jeśli ktoś mieszka w jakimś miejscu przez lata, nie zawsze oznacza to, że może je komuś oddać.
A rodzinne plany najlepiej zaczynać od pytania, zanim staną się cudzym obowiązkiem.